Przejdź do głównej zawartości

Boska latarka i noc zmysłów.

Przyszła pora na obalenie kolejnego mitu. Jest nim mit ciała. Jest to w dodatku mój osobisty mit, bo często –chyba zbyt często na tym blogu pisałam o ciele trochę zbyt nowocześnie. Nie ujmując niczego godności jaką posiada ludzkie ciało, która to godność jest wielka, bo przecież w ciele zmartwychwstaniemy, trzeba popatrzeć na ciało też od tej drugiej, równie prawdziwej strony.

To właśnie cielesność jest w nas powodem nieuporządkowania, to od niej zaczyna się walka o duszę. Nie można zaczynać książki od ostatniej strony, tak samo, nie można praktykować modlitwy wewnętrznej bez pracy duchowej, która jest uporządkowana.

Przez to, że nasze ciało jest mieszkaniem zmysłów, walka zaczyna się właśnie od zmysłowości. By zbudować człowieka wewnętrznego, należy zacząć od uporządkowania sfery zmysłowej. Dlatego też pierwszym oczyszczeniem na drodze do kontemplacji jest według mistrzów duchowych oczyszczenie zmysłów, nazywane czasem „nocą zmysłów”.

Bóg, chcąc zanurzyć duszę ludzką w sobie, prowadzi ją najpierw przez cierpienie w zmysłach. Jak to wyjaśnić po ludzku?

- Kiedy zaczyna Ci zależeć na  Bogu i gdy sukcesywnie dbasz o życie modlitwy, po jakimś czasie takiej wierności, Bóg aby wybić Cię, z błędnego poczucia, że jesteś w porządku ukazuje Ci po kawałku konkretne rzeczywistości w Tobie, które są nieuporządkowane. Jest to taka Boża latarka, która jest hiper jasna. Kiedy jej światło dotyka Twojej duszy zaczynasz dostrzegać niuanse, których wcześniej nie widziałeś i widzisz, że jesteś w bardzo wielu rzeczach nieczysty-nieuporządkowany. W normalnych warunkach wydawało Ci się, że wszystko z Tobą jest ok, ale ten błogosławiony dotyk Boga pokazuje Ci wyraźnie ; „popatrz-tu i tu jesteś jeszcze nieuporządkowany, tu masz duży problem a tam- w tej kwestii ciągle upadasz”.

Kiedy Bóg uruchamia wobec kogoś taką latarkę, znak to, że rozpoczęła się prawdziwa „szkoła wiary”. To właśnie dlatego u wielkich mistrzów duchowości, u ojców pustyni, u mistyków spotykamy się ze stwierdzeniami o potrzebie umartwienia ciała, o poście o pokucie.

Nie wypływa to u nich z chęci katowania siebie, lecz z bardzo wyraźnego poznania własnej niewoli w zmysłach. Bo gdy powiedzmy poznaję, że nie umiem panować nad językiem, choć całe życie dotąd nie dostrzegałam tego problemu. Gdy nagle widzę-niezwykle wyraźnie ( bo przy świetle owej Boskiej latarki) jak wiele cierpienia przysparzam tym sobie, innym i Bogu, wówczas zaczynam zdawać sobie sprawę z potrzeby pracy nad tą dziedziną życia we mnie.

W oczyszczeniu zmysłów działa to na nieco podobnych zasadach.


Porządkowanie sfery cielesnej jest więc wstępem i początkiem na drodze życia duchowego. Zainspirował mnie dziś bardzo św. Paweł, który w liście do Koryntian pisze „poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego” 1 Kor 9, 27.

Komentarze

  1. Fot. Czy ta latarka jest wodoszczelna?

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiadam przedmówcy: "Ta latarka (boska) jest wodoszczelna!". Więcej, przenika bardziej niż laser. :) Potrafi oddzielić stawy od szpiku, kości od ciała, motywacje od zamysłów...itp...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak, to biorę ją w ciemno :)

      Usuń
  3. Natura światła owej latarki ma to do siebie, że radzi sobie w najbardziej ekstremalnych warunkach.Wystarczy włączyć wiarę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza wiara mówi, że zło nie ma ostatniego słowa, a więc po włączeniu "owej latarki", chyba możemy w świetle wyjść na spotkanie takim ekstremalnym uczuciom jak lęk, cierpienie, gniew czy smutek...?

      Usuń
    2. Tą latarkę włącza sam Bóg, skoro On decyduje na taki krok wobec duszy ludzkiej to znaczy to, że potrafi Ona już spotkać się z tymi lękami. A nie chodzi o lęki tylko, chodzi też o poczucie winy i inne reakcje emocjonalne na odkryty w sobie grzech.

      Usuń
    3. W kontekście wymienionych ekstremalnych uczuć miałem raczej na myśli doświadczenie krzywdy osobistej i związane z tym reakcje emocjonalno-uczuciowe. Bo przecież oprócz poczucia winy jest także poczucie krzywdy - zranienia, które prowadzi nas w głąb, może nawet do samego źródła...

      Usuń
    4. Niedawno uświadomiłem sobie, że poczucie wstydu jest bardziej pierwotne od poczucia winy. To by się nawet zgadzało z Księgą Rodzaju, wszak nasi Prarodzice nim zrozumieli co to poczucie winy i z czym się to je, prześwietleni Boską Latarką najpierw zawstydzili się...

      Usuń
  4. Dziękuję :) także za wywiad z o. Michałem Zioło o smutku!

    OdpowiedzUsuń
  5. Znalazłem coś jeszcze... http://akson.sgh.waw.pl/~gjamro/1024/teksty/mp3/milosierdzie.mp3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście dzięki "owej latarce" znalazłem w całym mnóstwie klejnotów prawdziwą perełkę - Na Noc Miłosierdzia: http://akson.sgh.waw.pl/~gjamro/1024/teksty/inne/nocmilos.html

      Usuń
    2. «Boska Latarka Na Noc Miłosierdzia» http://akson.sgh.waw.pl/~gjamro/1024/teksty/teksty.html

      Usuń
  6. W relacji międzyludzkiej Jezus Chrystus pełni funkcję Boskiej Latarki. Naświetla, demaskuje to, co leży schowane poniżej naszego wzroku, tuż "pod stołem". Ktoś ostatnio powiedział, że trzeba przebaczyć Jezusowi, że jednocząc się z ciemnością naszych zmysłów obnaża ją zarazem.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Wszystko jest łaską"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wszystko stanie się łaską, jeśli nauczymy się przetwarzać negatywne doświadczenia. Ale sami nie damy rady, musimy poprosić o to naszego Boga...

      Usuń
  8. „Prawdziwa nadzieja leży nie w tym co, jak nam się wydaje, możemy zrobić, lecz w Bogu, który w sposób dla nas niezrozumiały obraca to w dobro.” (Thomas Merton)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.