Przejdź do głównej zawartości

Prostota uchrystosownionych.

Dlaczego warto się ogałacać? Jaki sens ma uniżenie? Co takiego kryje się w prostocie?

Im więcej masz, tym bardziej jesteś rozproszony. I nie chodzi tylko o materię, ale może i bardziej, o duchowe bogactwa. Materia jest tylko obrazem rzeczywistości duchowych. Popatrzmy: Kiedy mieszkam w domu, który posiada wiele, może i wspaniałych gadżetów, jest cudownie wyposażony, może nawet ma na zapleczu ogród z pięknym basenem, saunę  i jacuzzi mogę cieszyć się tym szczęściem do czasu. W pewnym momencie z przykrością mogę jednak stwierdzić, że nic mnie nie bawi. Mam wszystkie przyjemności na  wyciągnięcie ręki, a jestem pusty i pragnę czegoś więcej.

Czasem ludzie żyjący w takim luksusie o dziwo wybierają się na wakacje w miejsca dzikie,  surowe, gdzie trzeba trochę „zawalczyć” o przetrwanie. Słyszałam, że businessmani wybierają się do pustelni oo. Kamedułów, by  pobyć w ciszy, surowości i prostocie.

Na ironię, okazuje się, że to wielość nudzi i frustruje bardziej niż minimum. W wielości człowiek się zatraca, w minimum niejako odnajduje, ponieważ małość, prostota i skromność domagają się konkretnej postawy, zaangażowania w to JEDNO. W tu i teraz. Im mniej więc masz tym bardziej jesteś skoncentrowany na tym, że jesteś. Twoje jestestwo staje się punktem, od którego już nie uciekniesz, a przez to możesz wreszcie dojść do miejsca w którym spotkasz się z sobą najgłębiej. Do miejsca gdzie odkryjesz, że prawda o Tobie nazywa się „Syn Boga”. Kiedy zobaczysz, że jesteś do Niego podobny, że Bóg w Tobie odbił swoje Oblicze.

Lubię patrzeć na fotografie twarzy mnichów. Są piękne, są jasne, są pogodne a ich oczy kryją w sobie światło. Twarze mnichów są jak księga, a może bardziej jak obraz, nałożony na ikonę Boga. Jest tak ponieważ oni odważyli się na małość, na skromność i na prostotę. Skoncentrowani na tym że są, a nie na tym co mają dotarli w sobie do Oblicza Boga.

Kiedy Bóg, zaprasza człowieka do wypuszczania…

Ewangelista napisał, że Jezus stwierdził trudność bogatego w wejściu do nieba. Jest gorzej, niż gdybyśmy chcieli przecisnąć wielbłąda, przez bardzo ciasną szczelinę( Por. Mr 10, 25). Dlatego, życie duchowe jest ciągłym wypuszczaniem z rąk ulubionych, cennych i super szałowych zabawek. Jesteśmy w tym przecież jak dzieci, mamy ręce zajęte mnóstwem zabawek, przez co nie możemy objąć samego Boga.

Wypuszczanie z rąk, polega na pozbywaniu się tego wszystkiego, co służy jedynie mojej osobie, co nadaje mi wartości, czym bawię się by inni widzieli, jak cudowną zabawkę zyskałam. Zajęta zdobywaniem zabawek-nawet tych bardzo pobożnych, gubię jednak z oczu Jezusa i nawet jeśli jest blisko, wybieram kurczowe trzymanie zabawki, zamiast je wypuścić i objąć Jezusa.


Komentarze

  1. No dobrze, może przełóżmy to oryginalne słowo z Jacintowego na moje.
    "Uchrystusownieni" - to jakby wysoko postawieni, ustosunkowani, mający plecy, upodobnieni, prawie że podobni, choć nie za bardzo... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fot. „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię..." - to się nazywa szczerość intencji, prostota wypowiedzi, jednym słowem - blask łaski

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.