Przejdź do głównej zawartości

Łaska znienacka...i co teraz???

Kochani, jako że mam totalną posuchę pisarską podzielę się z Wami tym co Bóg działa w moim życiu. Sprawa zaś jest niebagatelna, bo jak się z czymś zmaga latami i nagle przychodzi Bóg ze swoją łaską, tak że przestaje to być dla Ciebie ciężarem, to szczerze powiem, budzi się poczucie życia  w dziwnym stanie.

Nie chcę przez to powiedzieć, że dotąd nie żyłam w łasce, lecz że Bóg jest cierpliwy, wierny, i że przychodzi z konkretnymi darami do nas właśnie wtedy kiedy On sam uzna, że jest to najlepszy na to moment.

Św.Teofan Rekluz, ortodoksyjny mnich prawosławny napisał, że łaska nawiedza nas wtedy, kiedy sama chce. Kiedy Bóg zadecyduje. Znaczy to, że nie da się Pana Boga chwycić za nogi-co zresztą próbowała zrobić Maria Magdalena, gdy Go poznała, przy pustym grobie. Powiedział jej wtedy „ Nie zatrzymuj mnie!”( J20, 17).

Bóg ze swoją łaską nam się wymyka, przychodzi  znienacka, jak złodziej w nocy, jak Pan młody na wesele, nad ranem….gdy jeszcze było ciemno. Przychodzi wtedy, kiedy sam chce.

Teofan pisze, że ważną rzeczą jest świadomość, że może łaska – nawrócenie, rozpalenie serca, gorliwość, przychodzi do mnie już po raz ostatni. Bo przecież nie mogę jej niczym pochwycić i z pewnością, nie przekupię Boga czynami które dla Niego spełniam.

Kiedy jednak przychodzi, trzeba ją przyjąć z pokojem i z poczuciem wielkiej za nią odpowiedzialności. Roztrwoniwszy ją bowiem, mogę doprowadzić do bram swej duszy gorsze zło, aniżeli było tam zanim łaska  dokonała wzmocnienia moich pragnień w uporządkowaniu siebie.

A przecież zły duch z porządku w duszy ludzkiej się nie weseli. Pragnie czym prędzej wejść z powrotem  do człowieka, podsuwając mu przyjemności, wygody, zaszczyty, bogactwa i w jakże dużej mierze CHĘĆ SAMOSTANOWIENIA O SOBIE, CHĘĆ BYCIA PANEM SWEGO LOSU.

Kiedy uda mu się dotknąć i ukąsić duszę słabością, pokazuje jej następnie jaka nie święta jeszcze jest i jaka grzeszna, a przecież niemalże przed momentem widziała siebie prawie że doskonałą.

To właśnie z tej przyczyny, nie można dopuścić do rozkrzewienia się w duszy chorej ambicji, pychy żywota. Ta bowiem nie pozwala podnieść się z upadku, nawet jeśli jest niewielki…będzie ciągle zbyt dużą niedoskonałością, dla człowieka z chorą ambicją duchową.

 Pokora niszczy zamysły złego, właśnie przez niezwłoczne powstawanie, i skruchę serca oraz dziękczynienie Bogu, za to, że pokazał nam jak bardzo szybko ulegamy złu.

Kiedy przyjdzie do Ciebie łaska porządkująca Twoje życie…dziękuj, nie ustawaj, dziękuj za każdy pokonany w Tobie problem, grzech i słabość i nie oswajaj się z myślą, że jesteś teraz taki doskonały, lecz nieustannie dziękuj widząc że wszystko otrzymałeś.


*Inspiracją do napisania tekstu była książka „Droga do zbawiania”-św.Teofan Rekluz, oraz Nowy Testament.

Komentarze

  1. "Serce króla w ręku Pana jak płynąca woda" (Prz 21,1)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fot. ładny obrazek, mówi sam za siebie! Tak, łaska może nas pochwycić w najbardziej niedostępnym zakątku świata, nie uciekniemy przed nią! Ktoś napisał, że "Bóg ściga nas swą miłością"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Jezusem zawsze jesteś w centrum Wszechświata, nawet jeśli jest to "najbardziej niedostępny zakątek", nie potrzebujesz dodatkowych zaszczytów! Uświadomiła mi to dzisiejsza Ewangelia; "...wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł..."

    OdpowiedzUsuń
  4. ...i co teraz??? Pościg trwa i zapewne będzie trwał dopóty, dopóki któraś ze stron nie spasuje, nie zrezygnuje, nie podda się! A która to będzie ze stron? Odpowiedź jest znana: "Bóg nigdy nie zrezygnuje z człowieka", bo też "nikt nie może być tak wierny, jak Bóg"...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…