Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2016

Moabitka Rut.

Przyjdź cicho I zostań Niech przestrzeń we mnie wyrośnie Niech się narodzi-miejsce dla Twego pękania Dla rozdzierającej potęgi życia Zostań… Niech nie zabraknie przestrzeni Zakorzeń się i drąż w głąb, w szerz, do góry Przyjdź jak przychodzisz zawsze  cicho I zostań Niech splot Twego życia przeora moją glebę Podbij w swoje posiadanie Zapieczętuj i... zostań Twoją chcę stać się ziemią Choć nie podobnam do tutejszych kobiet Czy zostaniesz… Czy przyjmiesz się we mnie Moabem?


Parę słów wyjaśnienia...Mam poczucie głębokiej inności. Towarzyszy mi przeświadczenie o byciu totalnie nie zdolną ziemią-taką jakąś nie do ukorzeniania. Ziemią, w której nie przyjmie się Boskie Słowo. Jadnak ciągle doświadczam przedziwnej rozrzutności Boga, że sypie na mnie sobą tak obficie, jakby nie widział mojego nieurodzaju i skalistych trudnych miejsc. Jakby kochał trudne ukorzeniania, i miał naturę dzielnego wojownika o gołębim sercu.

Gorszy niż cyklon B.

Jest dość podstępny bo wydaje się, ze nikomu krzywdy nie robi…a jednak dokonuje niezmiernych zniszczeń. Trochę jak cyklon B-nie widać go a zabija. Wdziera się niepostrzeżenie i zabiera resztki dobrych chęci. Początkowo krępuje ruchy woli i pokazuje bezsens czynienia czegokolwiek, zniechęca i usypia.
Chodzi o zarazek lenistwa. Występuje w dwóch zasadniczych gatunkach: lenistwo przyrodzone i lenistwo duchowe - które z przyrodzonego wyrasta.
Dlaczego jest tak szkodliwe…a no właśnie ze względu na swą „domniemaną niewinność”, powiedzieć można bezwonność i bezbarwność. Lenistwo jest bowiem grzechem, który nie wywołuje skutków natychmiast. Jego owoce widoczne są zazwyczaj po czasie, dlatego podobny jest trochę do usypiającego gazu.
W sumie łapię się na tym często: wiem, że mam coś do zrobienia, coś pożytecznego, ale natychmiast podsuwają mi się myśli i pomysły o tym, jak przyjemniej i mniej boleśnie można spędzić ten czas. Bardzo często ulegam, tłumacząc się na przykład tym, że w końcu należy m…

Mistrz duchowy.

Chcesz  wiedzieć jakie są owoce praktykowania modlitwy ustawicznej?-zapytał Abba Tezeusz młodego Fanesa. Abba –powidz słowo-odrzkł Fanes Wejdź do swojej celi i powtarzaj Jedno Słowo…i niech Cię to napełni modlitwą. Jakim słowem mam się modlić?-odrzekł Fanes -módl się Słowem, które wybrzmiało w Tobie, gdy wspominałeś święte teksty Pisma. Tylko jedno wybierz, a ono doprowadzi Twą duszę do głębokiego pokoju wewnętrznego.
Powyższy fragment jest sytuacją zmyśloną, która powstała w mojej głowie. Przyznam Wam się do czegoś… Zawsze pragnęłam posiadać prawdziwego duchowego mistrza, takiego Abbę, lub Ammę. Kogoś, kto przeszedł w życiu z Bogiem już nie jedno i kto potrafi kompetentnie poprowadzić, wskazać drogę…
Opowiadanie, którym zaczęłam to mój wewnętrzny dialog z jakimś fragmentem duchowych poszukiwań a Abbą Tezeuszem jest wiele osób, która stanąwszy na mojej drodze pokazały własnym życiem, co to znaczy żyć modlitwą. Są wśród nich osoby starsze-duchowne, świeckie oraz moi przyjaciele, którzy (mam t…

Nie ma ceny za miłość.

Złapałam się dziś na przykrym odkryciu. Rozmawiając z Bogiem nieustannie powtarzam Mu moje wizje, plany, projekty. Trochę jakby był grającą szafą, której gdy się poda odpowiedni numer zagra wymarzony utwór. Trochę tak, jakby życie polegało na tym, by się w nim dobrze bawić. Istnieją ludzie którzy zaciekle wierzą w taką wersję wypadków. Życie to jednak coś znacznie więcej niż zabawa i spełnianie moich zachcianek. Prawdziwy smak życia okraszony jest przelanym potem i łzami, czasem zgrubieniami na rękach, od ciężkiej pracy. Życie to także niezliczone blizny pooperacyjne i nie tylko. Wszystko to jednak wcale nie świadczy źle o życiu. Pokazuje tylko że szczęście wcale nie jest tożsame z posiadaniem wszystkiego tego, co można by wypisać na liście życzeń do Boga.
Ceną miłości jest cierpienie. Zresztą cena to złe określenie…Bo miłość nie zna kosztów. Jest po prostu tak, że kiedy naprawdę zaczyna się miłość to człowiek zaczyna znajdować radość w trudach które są z tą miłością związane. Istniej…