Przejdź do głównej zawartości

Gorszy niż cyklon B.

Jest dość podstępny bo wydaje się, ze nikomu krzywdy nie robi…a jednak dokonuje niezmiernych zniszczeń. Trochę jak cyklon B-nie widać go a zabija. Wdziera się niepostrzeżenie i zabiera resztki dobrych chęci. Początkowo krępuje ruchy woli i pokazuje bezsens czynienia czegokolwiek, zniechęca i usypia.

Chodzi o zarazek lenistwa. Występuje w dwóch zasadniczych gatunkach: lenistwo przyrodzone i lenistwo duchowe - które z przyrodzonego wyrasta.

Dlaczego jest tak szkodliwe…a no właśnie ze względu na swą „domniemaną niewinność”, powiedzieć można bezwonność i bezbarwność. Lenistwo jest bowiem grzechem, który nie wywołuje skutków natychmiast. Jego owoce widoczne są zazwyczaj po czasie, dlatego podobny jest trochę do usypiającego gazu.

W sumie łapię się na tym często: wiem, że mam coś do zrobienia, coś pożytecznego, ale natychmiast podsuwają mi się myśli i pomysły o tym, jak przyjemniej i mniej boleśnie można spędzić ten czas. Bardzo często ulegam, tłumacząc się na przykład tym, że w końcu należy mi się od życia chwila relaksu. A jednak leniuch w życiu do niczego nie dojdzie! Tu was zapewniam-no chyba że jest to chytry leniuch i  w swej drodze do sukcesu posłuży się znajomościami i korupcją. Wiemy, że przykładów takich mamy wiele a i diabłu na nich zależy bo nie ma nic gorszego niż leniuch na odpowiedzialnym stanowisku. Doprowadzi on w niedługim czasie do ruiny.

Trzeba z leniem walczyć, brać się w garść i myśleć o swoim czasie jako o darze i zadaniu od Stwórcy. Nie ociągać się, lecz przystępować do dzieł jakie Opatrzność nam powierzyła z zapałem. Pracowitość zawsze wydaje owoce…Nie chodzi wcale o bycie docenionym, jak w przypadku skorumpowanego leniwca, lecz człowiek pracowity- gorliwy, będzie zadowolony, ponieważ uda mu się doprowadzić do celu wiele zamierzeń, to zaś daje poczucie satysfakcji i spełniania.

Dotyczy to również przestrzeni duchowej. Bo w duchowym rozwoju, też potrzeba pracy i zaangażowania. Nie ma co się obijać. Gorliwość nie powinna być jedynie dyktowana emocjami, lecz wypływać z miłości. Kto więc zaangażuje się uczciwie w pracę duchową, będzie miał z niej satysfakcję, nawet jeśli nie będzie to tożsame z pocieszeniem duchowym.

Pracowitość, to jednak coś zgoła innego aniżeli pracoholizm, który często wynika z niskiej samooceny. Człowiek pracuje wtedy po to, by zostać docenionym przez innych a nie by „czynić sobie ziemię poddaną”, czyli by nie marnować Bożego daru czasu i zdolności.

Pracujmy wiec gorliwie-lecz tak by lewa ręka nie wiedziała co czyni prawa, czyli nie dla rozgłosu, lecz na większą chwałę Bożą.


Komentarze

  1. Fot. wyluzowany koleś, nie ma co... a swoją drogą coś w tym jest, skoro zaraz skojarzyłem słowa pewnej, dość ładnej piosenki:

    "Działać bez działania
    żyć bez przymuszania
    dawać, otrzymywać, nie wyrywać..."

    OdpowiedzUsuń
  2. Porównanie z cyklonem - B mocne, bardzo mocne. Poruszyło mnie tym bardziej, że ostatnio nawiedziłam Majdanek (niemiecki obóz koncentracyjny w Lublinie) i mam przed oczami komory gazowe... Koszmar. Ale masz rację, lenistwo choć miłe i wygodne (dla lenia), ma moc destrukcyjną. Nic dobrego z niego nie wynika. Ale odpoczywać też trzeba umieć. Jak w tej piosence:
    "Bóg dał czas na nadzieję
    Czas na siew i czas na żniwa
    Czas na taniec i śpiew
    I na cieszę w kosciołach widnych."

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście nie demonizowałbym kwestii lenistwa aż tak bardzo, ponieważ wszystko na tym świecie ma dwie strony. Problemu doszukiwałbym się raczej w zachowaniu proporcji, owej świętej równowagi...

    OdpowiedzUsuń
  4. w życiu potrzebna jest i praca i odpoczynek, rzecz w tym aby umieć te dwie rzeczy pogodzić....
    osobiści nie lubię ludzi leniwych, ale roszczeniowych, a takich jest coraz więcej, ... należy mi się !... ale bez pracy, aby rączki nie bolały.... a mieć.....
    ja jestem chyba a nawet starej daty, bo nie potrafię "nic nie robić "
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz, miło Cię tu widzieć, Twój blog dla mnie też bardzo jest interesujący:)

      Usuń
  5. Fot. nasz kosmaty leniwiec wygląda na wyraźnie zadowolonego...:) ciekawe czy zdaje sobie sprawę, że ma mizerne oparcie i zaraz spadnie, gdy przeholuje z tą relaksacją?

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wiem! Gorszy niż cyklon B. może być tylko morowe powietrze kultury masowej i to w nadmiarze! Oczywiście można tam natknąć się również i na perełki, jak np. ta: https://www.youtube.com/watch?v=Sy7k5ZgA_RU

    OdpowiedzUsuń
  7. "... tak by lewa ręka nie wiedziała co czyni prawa, czyli nie dla rozgłosu, lecz na większą chwałę Bożą"
    Oczywiście można się zgodzić z tym wyjaśnieniem, lecz myślę, że chodzi w tym zaleceniu o coś jeszcze, a mianowicie o spontaniczny odruch serca, (który jest najpiękniejszy!) zanim jeszcze rozum nie zacznie kalkulować, czy mu się to opłaca lub czy go to na coś nie naraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dobrym przykładem może nam posłużyć postać św. Weroniki, która nie kalkulując, nie bacząc na niebezpieczeństwa, ociera Jezusowi twarz chustą swego serdecznego współczucia.

      Usuń
    2. "Ociera", czyli odsłania, przywraca obliczu Jezusa pierwotny blask, który - nie ma się co dziwić - odbił się trwale w jej pamięci i cudownie na chuście.

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.

Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.
Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.
Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z…

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.