Przejdź do głównej zawartości

Mistrz duchowy.

Spotkanie modlitewne w duchu Taize w czasie ŚDM w Krakowie.
Chcesz  wiedzieć jakie są owoce praktykowania modlitwy ustawicznej?-zapytał Abba Tezeusz młodego Fanesa.
Abba –powidz słowo-odrzkł Fanes
Wejdź do swojej celi i powtarzaj Jedno Słowo…i niech Cię to napełni modlitwą.
Jakim słowem mam się modlić?-odrzekł Fanes
-módl się Słowem, które wybrzmiało w Tobie, gdy wspominałeś święte teksty Pisma.
Tylko jedno wybierz, a ono doprowadzi Twą duszę do głębokiego pokoju wewnętrznego.

Powyższy fragment jest sytuacją zmyśloną, która powstała w mojej głowie. Przyznam Wam się do czegoś… Zawsze pragnęłam posiadać prawdziwego duchowego mistrza, takiego Abbę, lub Ammę. Kogoś, kto przeszedł w życiu z Bogiem już nie jedno i kto potrafi kompetentnie poprowadzić, wskazać drogę…

Opowiadanie, którym zaczęłam to mój wewnętrzny dialog z jakimś fragmentem duchowych poszukiwań a Abbą Tezeuszem jest wiele osób, która stanąwszy na mojej drodze pokazały własnym życiem, co to znaczy żyć modlitwą. Są wśród nich osoby starsze-duchowne, świeckie oraz moi przyjaciele, którzy (mam takie szczęście) są w większości ludźmi głęboko doświadczającymi Boga. Przyznać muszę, doświadczają Go na tyle, że pociąga mnie ta ich z Nim zażyłość, każe też nie raz zapytać o radę, lub zwyczajnie umówić się na duchowe pogaduchy. Pan  dał mi ich w obfitości.
To bardzo ważne by mieć w życiu duchowym Abbę Tezeusza, czyli ludzi, którzy są autentyczni w swojej drodze za Bogiem i którzy potrafią towarzyszyć.

Mimo to, zawsze pozostaną we mnie pytania, z którymi borykam się poniekąd sama i jakoby po omacku…

Takim pytaniem jest pytanie o pokój – jak stać się człowiekiem pokoju...? Przyznam wam, że głęboko o tym marzę. Widziałam ten pokój już nie raz w innych ludziach, najczęściej tych mocno przesiąkniętych modlitwą- są tacy chociażby bracia z Taize.


Co robić, by pogodzić się z utratą i chętnie oddać własne zdanie, funkcję, stanowisko, statut, czyli ewangeliczny płaszcz. Jak stać się takim człowiekiem, który potrafi zamiast 10 kroków iść z kimś 100?Gdyby jeszcze człowiek ów okazał się sympatyczny…a jeśli okaże się zgredą i zrzędą? Jak stać się człowiekiem miłosierdzia? Jak stać się człowiekiem pokoju?

Komentarze

  1. "...tylko wiara, która działa przez miłość." (Ga 5,6)

    «Nauczyciel jest i woła cię» (J 11,28)

    «On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa» (Mk 10,50)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiara działająca przez miłość pozwala widzieć rzeczy dla oczu niewidoczne, a oczywiste i jasne dla duszy. To otwiera zupełnie nową perspektywę, uzdrawiającą i uspokajającą zarazem.

    OdpowiedzUsuń
  3. "...jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus." (Mt 23, 10)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem uczniem i zastanawiam się, jaka jest różnica pomiędzy pokojem, który może dać świat a tym który przynosi Chrystus? I dochodzę do wniosku, że pokój światowy jest nietrwały, chwiejny, oparty na czasowej równowadze sił. Inaczej jest z pokojem Chrystusa, który jest niezachwiany, trwale obecny, pozostaje niewzruszony nawet pośród przeciwności czy prześladowań. Doskonałym przykładem jest ewangelijna scena burzy na jeziorze, kiedy to uczniowie usiłują przedostać się na "drugą stronę", a Jezus spokojnie sobie śpi w łodzi u wezgłowia.../pś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się..."

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…