Przejdź do głównej zawartości

Dbałość, miłość, pielęgnacja...słów kilka na temat rozwoju więzi.


Gdyby nie spotkanie z kilkoma osobami wszystko byłoby inaczej…Myślę o tym, że w życiu tak bardzo istotne są relacje. Ogólnie więzi, które zawieramy.

Może nie jestem jakaś bardzo stara…ale tak teraz mam, że patrzę z perspektywy. Widzę, jak konkretne spotkania, z konkretnymi ludźmi wpłynęły na to kim jestem, co robię, jaki jest standard mojego samopoczucia.

Jakby nie było, ludzi spotykamy od początku…Ledwo wyjdziemy z łona matki. Tak bardzo relacje rzutują na to jaki jest nasz świat. To wręcz oszałamiające…Prawdą się okazuje przysłowie „kto z kim przystaje takim się staje” i jakaś niezwykła mądrość jest w biblii, kiedy mówi ona o tym, by unikać przewrotnych i złych. Już w psalmie 1 czytamy, że „błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wkracza na drogą szyderców”. Lecz…czy to oznacza, że mam uważać niektórych za gorszych i nimi gardzić?-Bynajmniej. Biblia pokazuje w ten sposób o wiele głębszą prawdę. Chodzi w niej o to, by głębokie, przyjacielskie relacje budować z namysłem i z odpowiedzialnością.

Często jednak budujemy relacje pod wpływem emocji. Ktoś nas zauroczy, ktoś zafascynuje…poczuję do niego coś, co pcha ku rozmowie i zawiązaniu przyjaźni. Trzeba tu trochę rozwagi. Dobrze jest pozwolić uczuciom, by nieco się schłodziły, poczekać. I choć ( szczególnie młodość ma to do siebie) chce się „kuć żelazo póki gorące”- znacznie lepiej żelazo zahartować włożywszy do wody, ostudzić, by się okazało z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Aby wykuć miecz, należy po wykuciu zahartować go w zimnej wodzie. I może brzmi to dość szorstko, lecz relacjom naprawdę służy taka ochłoda- trochę dystansu, właśnie wówczas, gdy jest bardzo „gorąco”. Dzięki takiemu katalizatorowi, i wystawieniu gorącości swych uczuć na „posuchę”, dzięki zastosowaniu próby jakiegoś czasu i odległości można zobaczyć co się wykuło w tym ogniu. Jak wygląda to narzędzie…

Po pierwsze służy to budowaniu relacji nie tak bardzo zawłaszczających, relacji w których obie strony dają sobie przestrzeń, której i tak prędzej czy później będą potrzebowały. Gdy bowiem „gorączka” pierwszego wrażenia ostyga człowiek wraca do normy i wtedy gdy zaangażowaliśmy się na początku „po uszy” może zaistnieć konflikt, bo któraś ze stron będzie w końcu potrzebowała przestrzeni, którą nie zawsze da się od tak nagle oddać-pozwolić drugiemu na wolność.

Pielęgnowanie relacji opiera się na uczuciu, lecz każde uczucie jest zadaniem i łączy się z odpowiedzialnością. Relacja jest więc bardziej decyzją aniżeli uczuciem. Odpowiedzialność w tej relacji polega na dbałości o drugiego i zainteresowaniu. Polega na pielęgnacji nie zaś na impulsach. Pielęgnacja  wymaga pewnej konsekwencji i miłości, która pragnie by obiekt pielęgnacji był piękny i zdrowy. Bardziej w nastawieniu na wolność drugiego i szanowanie jego granic.

*Wpis ten dedykuję tym, którzy uczyli i uczą mnie nadal czym jest przyjaźń, w relacjach które mi ofiarowali.

Komentarze

  1. «WP...»
    "Oto jesteśmy ty i ja, i wierzę, że pomiędzy nami jest Chrystus" Aelred z Rievaulx

    OdpowiedzUsuń
  2. "Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."

    "Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" (Łk 18,8)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dobrze widzi się tylko sercem"
      *https://www.youtube.com/watch?v=Ob9ZnzfRSDI

      Usuń
  3. Ks. Krzysztof Grzywocz, w jednej ze swych konferencji powiedział, że koniecznie "trzeba wejść w relację, żeby się czegoś nauczyć, że spotkanie jest przed katharsis".
    A jak to wygląda w praktyce? Polecam - https://www.youtube.com/watch?v=omk1oPBkxNo

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, ten boski Ogrodnik, najpierw zauważa, potem się zatrzymuje, następnie dba i pielęgnuje każdą ludzką roślinę, która akurat przechodzi kryzys wzrostu. Dziś jest to Zacheusz, który zaszył się pośród listowia Sykomory. Tak, trzeba mieć przenikliwe spojrzenie Jezusa, by wypatrzeć zakamuflowanego krezusa.
    Oj, kosztowne to było zatrzymanie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bojący się Pana :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ktoś powiedział, że " żyjemy nie tylko z wyrokiem śmierci, ale jesteśmy także skazani na relacje". Myślę, że uświadomienie sobie tych faktów, jest jak błysk miecza, który przecina złudzenia samowystarczalności. "Ludzi spotykamy od początku….", i w pewnym sensie nie istniejemy poza relacją, bez punktu odniesienia nie potrafilibyśmy określić własnej tożsamości, nie mogło by w ogóle zaistnieć Słowo i królować...

    Jezu, wspomnij na mnie... (Łk 23,42)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby nasza relacja z Bogiem mogła uniknąć pułapek bałwochwalstwa, musi być zapośredniczona w drugiej osobie, innymi słowy musimy zejść na poziom drugiego, często innego człowieka, a to bywa bolesne. Niemniej jednak, tak uczynił Ojciec posyłając na świat Syna i tak też uczynił Syn zabierając do "swego królestwa" skruszonego łotra:

      "Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju." (por. Łk 23,35-43)

      Usuń
    2. Ojciec poniża Syna, a Syn wywyższa skruszonego łotra, to chyba jakiś boski absurd? Syn zamiast się zbuntować i szukać rewanżu, przebacza...

      Usuń
    3. Tak mógł uczynić tylko Król wszechświata!

      Usuń
    4. Król wszechświata przebacza temu, kto dojrzał do skruchy.

      Usuń
    5. Cyników i szyderców zbywa milczeniem...
      Halo, Siostro, odezwij się! bym nie wyszedł na tego drugiego :)

      Usuń
    6. "odezwij się", to poniekąd "uświęć"...

      Usuń
    7. Uświęcić to także usprawiedliwić, podać rękę człowiekowi znajdującego się w sytuacji granicznej, pozornie bez wyjścia... ale także w wielu pomniejszych sytuacjach uczynić gest miłosierdzia, który sprawi, że ten drugi przestanie czuć się jak błazen... uff :)

      Usuń
  7. Hiacynto, dziękuję! Czuję, że i ja znajduję się w tych, komu dedykowałaś tekst.
    "...Pielęgnacja wymaga pewnej konsekwencji i miłości, która pragnie by obiekt pielęgnacji był piękny i zdrowy..." - troska o prawdziwe dobro drugiego.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…