Przejdź do głównej zawartości

Święta przestrzeń resetu.

Jak odpocząć by czuć się wypoczętym? Jakiś czas temu napisałam parę słów o lenistwie. O tym, że nie wpływa ono na nas  dobrze. Jeden z Waszych komentarzy kazał mi podejść do tematu od strony pozytywnej. Zamiast pisać o złowrogich skutkach lenistwa napiszę dziś o dobroczynnych skutkach odpoczynku.

Po pierwsze. Odpoczynek nie równa się lenistwu i to jest zasadnicza różnica między nimi. Lenistwo jest takim sposobem przeżywania czasu, że nic z niego nie wynika, ani dla osoby leniuchującej ani jej otoczenia. 

Odpoczynek ma swoje zadanie do spełnienia, wszystko zaś, co ma do spełnienia jakąś rolę nie jest lenistwem. Dlatego też sen nocny nazywamy spoczynkiem, a nie mówimy że leniuchujemy. Wiemy przecież, że aby dobrze funkcjonować należy się porządnie wyspać. Podobnie jest z pracą-jeśli ma być efektywna i twórcza winna być poprzedzona mądrym-twórczym odpoczynkiem.

Co to znaczy mądry, twórczy odpoczynek?
Odpoczynek twórczy, to taki, który ani nie jest wysiłkiem ponad siły ( sport, turystyka) ani też nic nie robieniem. Sport, ruch, to doskonała forma odpoczynku ale też nie dla każdego. Ktoś, kto przez cały tydzień ciężko pracuje fizycznie, będzie może wolał wyjazd na ryby, czy spacer w parku.

Można odpoczywać fizycznie i psychicznie. Chodzi w zasadzie o to, by to szło w parze, by w odpoczywającym ciele, odpoczął również i duch-psychika.

Nie można tych sfer jakoś faworyzować, że ciało ważniejsze, lub, że ważniejsza psychika. Wszystkie mają odpoczywać równocześnie. Nie wolno zapomnieć również o duchu, który też ma swoje sposoby odpoczywania.

Nie zawsze odpoczynkiem duszy, jest cisza i milczenie. Dla mnicha być może korzystniejsze okaże się posłuchanie czegoś pięknego, aniżeli siedzenie w milczeniu. W odpoczynku chodzi o to, by odejść na chwilę, od tego co robimy zazwyczaj. Trzeba czasem odejść od regulaminu, by nie stał się on kulą nie do udźwignięcia, lecz by się chciało wypełniać go "nie  z przymusu, lecz z ochoty" jak mawia pewna ludowa pieśń.

Chodzi więc o inność. Takie zresztą są założenia świętowania. Święto, to czas na inność, podkreślamy to w ubiorze, w potrawach, w sposobie spędzania czasu. Chrześcijaństwo, jak i w ogóle religie wiedziały o  tym od początku. Świadczy to, o tym, że duchowe spojrzenie na człowieka zawsze skłaniało się ku odpoczynkowi, który stanowił święto.

Nasza kultura, cywilizacja zasadniczo nie potrafi już świętować. Dla tego stajemy się coraz bardziej leniwi. Mieszają się nam pojęcia. Nie umiemy pewnym dniom nadać świątecznego tonu, więc święta czynimy sobie wtedy, kiedy chcemy.

Oczywiście, w życiu jest miejsce na odpoczynek poza dniami świątecznymi, trzeba czasem pójść na urlop, wyjechać na wakacje....Myślę jednak, że kiedy przyzwyczajamy się do wysokiego standardu  życia przestajemy się cieszyć sprawami, które dawniej były rzadkie i stanowiły formę odpoczynku.

Potwierdza się założenie minimalistów, że im mniej masz, tym więcej korzystasz z życia. Twoja przestrzeń życia, myśli, domu jest luźna...masz przestrzeń w sobie i w koło siebie. Aby odpocząć trzeba mieć przestrzeń.

Potrzeba się zatrzymać-zresetować od nadmiaru bodźców. Ktoś ostatnio mówił gdzieś o tym,  że najbardziej twórcze pomysły przychodzą właśnie wtedy, gdy przestajemy się na siłę koncentrować na tym, by coś wymyślić a po prostu jesteśmy. Wtedy przychodzą twórcze pomysły bo człowiek ( duch, dusza, ciało, psychika) są wypoczęte-mają przestrzeń.


Komentarze

  1. https://www.youtube.com/watch?v=VgFcJ6HKkQA

    OdpowiedzUsuń
  2. A więc, módl się i pracuj, "ora et labora". Kiedyś myślałem, że ta formuła nawołuje do zachowania kolejności i proporcji. Dziś wiem, że chodzi w niej o coś innego. Otóż, mamy modlić się i pracować w tym samym czasie, jednocześnie, w teraźniejszości, uważnie stawiając kroki... co za męka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że taka nadmierna samokontrola, może zabić w nas spontaniczność i tym samym uniemożliwić błogosławieństwo RESETU

      Usuń
    2. Natomiast Thomas Merton napisał gdzieś, że "wystarczy wyrzec się spontanicznej wolności zachcianki"...

      Usuń
  3. RESET - wydaje się słowem dość pojemnym, o cym świadczy kariera, jaką robi w wirtualnych kręgach.
    "Reset", czyli nastawić od-nowa. Jednak, żeby to uczynić trzeba wcześniej "zresetować", zrobić miejsce, uczynić przestrzeń. Można by powiedzieć, że Jezus w dzisiejszej Ewangelii RESETUJE przestrzeń świątyni, oczyszcza jej wnętrze z baranków niemocy, wołów oporu, a gołębie samowoli każe zabrać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... baranki fałszywej litości (w tym nad sobą), woły zgorszenia (istniejące w systemie), płochliwe gołębie samowoli i tchórzostwa. Ten osobliwy galimatias, wraz z powywracanymi stołami starego (chorego) porządku przypomina "krajobraz po bitwie", czyli nasze wewnętrzne targowisko po bezpardonowym "Wejściu Smoka". A więc, czyżby nowe rozdanie, którego wynik poznamy w przeciągu trzech dni"

      Usuń
  4. ...jeden z dni...https://www.youtube.com/watch?v=L3Q7c9hWQXA

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…