Zgoda która ufa...

W paradoksach istnieją odpowiedzi na największe pytania. Pytanie o sens życia często, o ile nie zawsze znajduje swą odpowiedz po śmierci. Pytanie o odpoczynek odkrywam, gdy ciężko się napracuję. Istotę wspólnoty poznaję w doświadczeniu samotności. Szczęście dostrzegalne jest jaśniej w sytuacji jakiegoś braku i pustki ( nieszczęścia ).

Wniosek jaki z tego płynie jest prosty: By żyć naprawdę, trzeba wejść w życie z całym spektrum tego co ono oznacza. Bo skoro moja samotność objawia mi tyle prawdy o ludzkiej miłości i więziach to jej brak byłby dla mnie uszczerbkiem. Moje cierpienie, smutek i tęsknota wprowadzają mnie w doświadczenie jakiejś łączności z tyloma ludzkimi istnieniami, które doświadczają cierpienia o stokroć bardziej niż ja. Moje cierpienie uwrażliwia mnie, bo poznaję przez nie co oznacza cierpieć i mogę współczuć…mogę wzbudzić w sobie tę szlachetną odmianą poruszenia, które staje się modlitwą za drugiego człowieka, który jest w potrzebie…

Moje cierpienie pokazuje mi też czym jest szczęście, że nie trzeba szukać go nie wiadomo gdzie  lecz, że okazuje się być ukryte w sprawach, miejscach i spotkaniach najprostszych.

Paradoksy…

Okazuje się, że każde ludzkie doświadczenie sprawia, że żyjemy naprawdę. I choć jest w nas naturalna tendencja do ucieczki, przed „ciemną stroną” ludzkich doświadczeń, okazuje się, że jedynie ona czyni nas w pełni sobą. Odwraca od egocentryzmu i pokazuje szerszą perspektywę życia.

Znaczy to, że błąd jaki popełniamy polega na nieprzyjmowaniu, na zaprzeczeniu. Bo kiedy życie implikuje jakieś trudności, naturalnie się przed tym wzbraniamy.

Nie mówię tu o jakiś tragediach, lecz o prostych sytuacjach w których coś nie poszło po naszej myśli. Gdy życie wymknęło się nam z wzorowo ułożonego grafiku wydarzeń. Zaprzeczenie to rodzi w nas wewnętrzny kwas, który często sami sobie fundujemy. Bo często trudno nam przyznać, że nad czymś nie mamy już kontroli, że życie nas zaskoczyło i poszło nie po naszej myśli.

Zaufanie Bogu, to zgoda. Myślę tu o wielu postaciach. S. Faustyna wielokrotnie zmieniająca placówki i ciągle zaskakiwana przez Jezusa poleceniami jakie jej dawał. Św. Paweł, tyle razy będący w tarapatach, jak nie kamienowany, to dryfujący jako rozbitek na morzu. Matka Zofia Tajber, totalnie zdana na Bożą Opatrzność w swojej podróży do Krakowa, gdzie miała zakładać Zgromadzenie…


Szczęśliwe życie nie jest bezproblemowe, lecz szczęście rodzi się w wyniku jakiejś wewnętrznej zgody na  plan Boga. Zgody która ufa.

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Duch Święty jest symfoniczny... (Hans Urs von Balthasar)

      Usuń
    2. https://www.youtube.com/watch?v=3xsP3u-CVO4

      Usuń
  2. "Aby wszyscy stanowili jedno...", tak, tak, chrześcijanie muszą grać w jednej orkiestrze, przy czym o przynależności do tej nieziemskiej diaspory nie będą decydować światowe kryteria, a tylko "zgoda, która ufa..."

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, zaufanie Niewidzialnemu jest jak strach przed lataniem, wymaga przekroczenia granicy podobnej do tej jaką przekroczyła Zofia Tajber w 1919 roku. Kiedy to wraz z dwiema kandydatkami do nowego Zgromadzenia podjęła brawurowa próbę przedostania się do Polski. A oto jej relacja, gdy zostały ujęte pod zarzutem szpiegostwa:

    "W mgnieniu oka zwróciłam się do Boga Ojca, prosząc o wyprowadzenie nas cało z grożącego niebezpieczeństwa. Była to chwila, która błyskawicznie oderwała mnie od ziemi, oddając w objęcia Wszechmocnego Boga..." ("Łuskanie Kłosów" str.41)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...gdyż tylko On jeden może nas uratować!" A zarazem byłam ciekawa, jak to nasz Najukochańszy Bóg Ojciec wyprowadzi nas z tej strasznej sytuacji". Odpowiedź przyszła niebawem (...)

      "W tej chwili, gdy oficerowie nawet słuchać nie chcieli, co mówiłam, nadszedł jakiś nowy oficer przysłuchując się uważnie rozmowie. «Panowie - mówi -czekajcie! ja znam tę panią, a nawet całą rodzinę!. Ja zaś mówię, iż go nie znam, bo nie poznałam w wojskowym mundurze, kto to był, gdyż byłam naiwnie «prawdomówna."

      I cóż tu rzec? Przyznam, że po przeczytaniu powyższego fragmentu byłem lekko oszołomiony, tak pozytywnie z uśmiechem, a dziś powtórzę za Panem Jezusem:

      "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że ukryłeś to przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś tym, którzy są jak małe dzieci." Łk 10,21 (tłum. Towarzystwo Świętego Pawła)

      Usuń
  4. Jeszcze jeden przyczynek do "zgody która ufa", zgody, która jest aktem i zaufania, która jest kontynuacją... https://www.youtube.com/watch?v=c0EON3_pU1s

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być "zaufania, którE jest kontynuacją", czyli ponawianiem pierwotnego aktu zgody. Maryja nam o tym nieustannie przypomina - 'Oto Ja..."

      A w kontekście paradoksów i zaprzeczeń przyszła mi do głowy myśl następująca. Otóż, (chyba) często popełniamy błąd rozumiejąc naturalne pary przeciwieństw istniejące w świecie, jako wynaturzoną walkę sprzeczności. Tak myśląc odruchowo sprzeciwiamy się wszystkiemu co przychodzi do nas jako inne. Innym razem, zaprzeczamy nawet temu co jest widoczne. Tracimy przy tym mnóstwo energii i chorujemy. Jezus jest tym, który wyzwala nas z tej aporii, leczy (rany po walce) łącząc przeciwieństwa naszego wnętrza. W ten sposób zaprowadza pokój. Potrafi nawet otworzyć oczy (dwóm) ślepcom na rzeczywistość, która jest złożona, a więc posiada wiele pięter. A my, zdaje się byśmy chcieli, by była parterowa...?

      "Wierzycie, że mogę to uczynić?" (por. Mt 9,27-31)

      Usuń
  5. "Śmierć nie jest przeciwieństwem życia.
    Życie nie ma przeciwieństwa.
    Przeciwieństwem śmierci są narodziny.
    Zycie jest wieczne."

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Mniej masz-więcej umiesz.

Wycieram nosy cudzym dzieciom