Przejdź do głównej zawartości

Słuchanie i słyszenie.

By naprawdę usłyszeć  drugiego człowieka trzeba podjąć trud. Trud ten po pierwsze wiąże się z odsunięciem siebie samego na bok. A może bardziej z odejściem na bok z samym sobą. Z dokonaniem takiego zabiegu wewnątrz siebie samego, który pozwala nabrać dystansu do własnych odczuć, opinii, ocen.

Szczególnie ważnie jest to w sytuacji w której nasz rozmówca i jego opinie nie są nam „po drodze”. To dla mnie bolesne, ale wyraźnie dostrzegam, że  nie potrafię naprawdę usłyszeć niektórych osób, ponieważ podchodzę do nich z nastawieniem i obrazem jaki w swej głowie na ich temat stworzyłam.

Jezusowy świat to świat dialogu…Świat wsłuchania w drugiego. Takiego słuchania, które jest czymś znacznie większym niż słyszenie. Zasłuchanie w drugiego zakłada czytanie „między wierszami”, gdzie mówi on nam o sobie najgłębiej.

„Czytanie między wierszami” nie jest proste…ale może nauczyć nas czegoś więcej o drugim człowieku, o jego zranieniach i potrzebach. Rozumienie tych zranień to połowa sukcesu. Następnym krokiem jest ukochanie człowieka z całą rzeczywistością jaką się o nim usłyszało.


Ta miłość musi być mądra! Nie chodzi tu wcale o to, by w jej imię negować własne potrzeby, bo powiedzmy sprzeciwiają się potrzebom  tej drugiej osoby. Kochać znaczy budować powoli mosty. Są to mosty małych spraw i drobnych gestów. Nie chodzi o wielkie czyny i słowa. Chodzi o to by kochać całym sobą, po pierwsze biorąc odpowiedzialność za siebie. Kochać znaczy słyszeć drugiego, w kontakcie ze sobą-lecz w pewnym dystansie zarówno od własnych odczuć jak i potrzeb drugiej osoby.

Komentarze

  1. To fakt, że zwykle słyszymy to, co sami chcemy usłyszeć. Wielokrotnie odnosiłem wrażenie, że osoba do której mówię wcale mnie nie słucha. Myślę, że wynika to z zamknięcia na inny punkt widzenia, niewiary że ktoś drugi może nam coś dać, zainspirować. Nie mówię, że ja nie popełniam tego grzechu w stosunku do innych, bo to dotyczy wszystkich, którzy akurat "wyszli z siebie" i są rozproszeni... /bp

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedawno miałem okazję wysłuchać ciekawego wykładu o komunikacji. Była tam mowa o "bliskości bez przemocy". Wynotowałem nawet kilka zdań, którymi teraz chciałbym się podzielić.
    https://www.youtube.com/watch?v=-XKtEhKq7KA

    "Komunikacja budująca bliskość zaczyna się od słuchania swojego serca, aby móc później usłyszeć serce Drugiego."

    "Bliskość buduje uczciwa, szczera, prawdziwa komunikacja."

    "Potrzeby są elementem mojej tożsamości."

    "Żeby budować bliskość trzeba mówić o emocjach, które mówią o potrzebach."

    "Bliskość to uważność i zaciekawienie, zainteresowanie drugim człowiekiem, zanim wyda się o nim osąd."

    "My (zazwyczaj) zrywamy kontakt przez to, że zaprzeczamy temu, co mówi do nas druga osoba."

    I jeszcze jedno chciałbym dodać (już) w kontekście słów Elżbiety z dzisiejszej Ewangelii;

    "...poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie" - myślę sobie, że mogło także się wzruszyć... :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…