Przejdź do głównej zawartości

Weź wyluzuj!

Z czasem potwierdza mi się twierdzenie, o tym, że w życiu duchowym konieczna jest swoista odmiana luzu…

Tak! Luzu!

Bo choć żyjemy w czasach o których można by powiedzieć, że są mocno wyluzowane w istocie są czasami ogromnego napięcia. Czasami natężonej informacji, pośpiechu i współzawodnictwa. Jak zwykle owocuje to paradoksem, że psychologia współczesna kojarzona jest ze stwierdzeniem „wrzuć na luz”.

Nie o taki, modny rodzaj luzu mi chodzi, choć z pewnością znajdą się jakieś wspólne dane, łączące psychologiczne nowinki z tym, co odnajduję chociażby u przytaczanego przeze mnie często św. Teofana Rekluza , ortodoksyjnego mnicha chrześcijańskiego.

Kiedy się czyta Teofana, i innych autorów duchowych napotykamy często na wskazówkę, by wypuścić z siebie nadmiar ambicji. Jest to też wskazówka co do tego, by uczyć się pozostawać na małym. Oznacza to, że zdrowie psychiczne człowieka może okazać się zależne bardziej od duchowości aniżeli psychologii.

Może się okazać, że prosta rada by budować życie na fundamencie pokory stanowi antidotum na wiele chorób psychicznych. Trzeba przyznać, że cierpienie przestaje tak ciążyć w momencie gdy je zaakceptujemy, gdy uznamy je za nieodłączną i składową część naszego życia.

Nikt z nas przecież się chyba nie łudzi, że możliwe jest przejście przez życie bez cierpienia…Pokora, to proste otwarcie się na życie w całej prawdzie. Bez uciekania w fikcję wyidealizowanych marzeń. Fikcja ta bowiem zbyt często okazuje się owocować głębokim poczuciem frustracji i nieszczęścia. Ucieczka od trudnych uczuć, nigdy nas od nich nie uwolni. One wrócą ze zdwojoną siłą, jak bumerang, uderzając nas znienacka.

Dzieje się tak chociażby w momencie wygasania uczuć zakochania w małżeństwie, gdy pojawia się „atrakcyjniejszy obiekt”. Ucieczka od trudnych uczuć prowadzi wtedy często do zdrady. Ta zaś mści się zazwyczaj srodze na osobie, której dotyczy.

Luz o którym piszę, jest darem Ducha Świętego i polega na wewnętrznej wolności, po pierwsze od siebie samego, po drugie od ocen innych ludzi. Jest to luz, człowieka, który przestał się śmiertelnie przejmować życiem, bo doświadczył, że nie jest ono zależne od niego samego, że Bóg trzyma je w swoich rękach.

Luz ten prowadzi do głębokiego zawierzenia. Taki luz miała Maryja, która powiedziała  „fiat”, choć plany Boga totalnie pozmieniały jej wizję życia.


Istnieje więc droga świętego luzu która pomaga uniknąć: Niepokoju wywołanego własną niedoskonałością, gdyż doskonałości szybko się nie osiąga, na wszystko przyjdzie czas. Myśli, że już wszystko dokonałeś, bowiem stopniom nie ma końca. Zarozumiałej przedsiębiorczości, podejmowania wysiłków ponad siły. Szczytem jest naturalność w czynieniu dobra, kiedy prawo już nie jest brzemieniem”. Św. Teofan Rekluz.

Komentarze

  1. Dziękuję Siostro za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fot.
    «Każdego dnia pieśń»

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. »a czasem piosenka...

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…