Przejdź do głównej zawartości

Uwalniające piękno kontemplacji.

Wstępując do wewnętrznego sanktuarium, zyskujemy pokój, swobodę i naturalność. Ponieważ odkrywamy swoją najgłębszą tożsamość. Widzimy, że to kim najgłębiej jesteśmy obdarza nas niesłychaną godnością.

Dlatego modlitwa kontemplacyjna opiera się na drodze wypuszczania. Chodzi o umiejętność pozostawienia Bogu inicjatywy. To nie jest prosty krok.

Normalnie raczej się troskamy o tysiące spraw, nęka nas wiele naszych lęków i obaw. Czasem uciska aż do fizycznie odczuwalnego bólu.

Modlitwa kontemplacyjna otwiera nowy horyzont, ponieważ wchodząc w nią zamykasz za sobą swoje troski. Oddajesz je z ufnością Bogu. To krok wiary…

Oczywiście, nie oznacza to wcale, że Twoje niepokoje przestaną przychodzić do Ciebie w czasie modlitwy. Zmieni się jednak podejście jakie do nich masz.

To wewnętrzne sanktuarium jest bowiem jak twierdza obronna, lub jeszcze bardziej, jak ramiona Ojca. Pozostawiasz wszystko w tych ramionach. Pozostawiasz w nich cały swój świat, to co dla Ciebie ważne i to czego się obawiasz.

Pozwalasz Bogu, przejęć inicjatywę wierząc, że na Twojej głowie, każdy włos jest policzony i że sprawy oddane Bogu, zaowocują najpiękniej. Będą z tego zdrowe owoce.

Dlatego kontemplacja łączy się z oddaniem kontroli nad swoim życiem w ręce Boga. Potrzeba powierzyć się w myśl słów „Powierz Panu swą drogę, Jemu zaufaj On sam będzie działał”( Ps 37,5).Przestajesz troskać się o wszystko, o swoje życie „co masz jeść i pić” bo o to wszystko zabiegają poganie (Por Mt 6, 25).

Zaczynasz rozumieć, że Bóg chce byś mu oddawał swoje troski, chce je od Ciebie zabrać i stajesz się wolny w dawaniu. Czasem dawanie to zaboli Twoje EGO ale Miłosierny opatrzy każdy Twój Ból oliwą która koi i czyni zdrowym.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Boska latarka i noc zmysłów.

Przyszła pora na obalenie kolejnego mitu. Jest nim mit ciała. Jest to w dodatku mój osobisty mit, bo często –chyba zbyt często na tym blogu pisałam o ciele trochę zbyt nowocześnie. Nie ujmując niczego godności jaką posiada ludzkie ciało, która to godność jest wielka, bo przecież w ciele zmartwychwstaniemy, trzeba popatrzeć na ciało też od tej drugiej, równie prawdziwej strony.
To właśnie cielesność jest w nas powodem nieuporządkowania, to od niej zaczyna się walka o duszę. Nie można zaczynać książki od ostatniej strony, tak samo, nie można praktykować modlitwy wewnętrznej bez pracy duchowej, która jest uporządkowana.
Przez to, że nasze ciało jest mieszkaniem zmysłów, walka zaczyna się właśnie od zmysłowości. By zbudować człowieka wewnętrznego, należy zacząć od uporządkowania sfery zmysłowej. Dlatego też pierwszym oczyszczeniem na drodze do kontemplacji jest według mistrzów duchowych oczyszczenie zmysłów, nazywane czasem „nocą zmysłów”.
Bóg, chcąc zanurzyć duszę ludzką w sobie, prowadzi…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Ocalić Małego.

Bóg to prostota i kruchość mały jest i goły bezdomny i w tułaczce.
Mały w świecie naszych urojonych wielkości na chwilę co rok zwraca na siebie nasze oczy.
Więc Go zechciejmy zauważyć Przyjąć do siebie nie tylko na święta.
Zacząć zupełnie na nowo. Wierzyć w moc ukrytą w najmniejszym.
Ocalić pokorę i oddanie drugiemu by w nas PRZETRWAŁ.