Przejdź do głównej zawartości

Za ubogim cieślą.

Człowieku…

Nie musisz być doskonały. Nie musisz wszystkiego wiedzieć, nie musisz wszystkim pasować. Myślę o tym, co trzyma nas w największej z możliwych niewoli. Myślę o naszych lękach, o moich własnych i tych, które czasem widzę w otaczających mnie ludziach.

Moje wnioski są dość proste i oczywiste. Lęk jest diabelski.

Najbardziej diabelski jest lęk o siebie samego. Zakręca nas on wokół siebie, zamyka na innych i izoluje. Lęk ten często chciałby bronić urojonego w naszych głowach statusu, który mamy we własnych oczach. Chcemy ten status sprzedać również innym.
Chcemy by ludzie liczyli się z nami.

Im większe mamy EGO, tym więcej szacunku i uznania od innych wymagamy. Jest to jednak Ego pełne powietrza, nie ma w nim treści.
Najwięksi ludzie tej ziemi, zgodzili się na to, że zostali zdeklasowani, wyałtowali, uznali za wariatów. Ludzie  o których mowa, nie bali się o siebie, nie wytyczali statusów, nie ogradzali tytułami.

Przeszedłszy przez upokorzenie, dziękowali. Doświadczywszy niesprawiedliwości znajdowali w sobie obraz Chrystusa ukrzyżowanego.

Wolność od lęku i ludzkiej opinii czyni człowieka autentycznie szczęśliwym. Wolność od siebie samego pozwala ofiarować się drugiemu. Wolność od własnych opinii pozwala otworzyć serce na inny punkt widzenia. Wolność otwiera drogę do poczucia sensu nie na zewnątrz siebie, lecz we własnych, wolnym od lęku sercu.

Kto jest wolny?

Ten, kto pozwolił się ukochać ze wszystkim co ma.
Pokochać swoją przeszłość, pokochać swoje ograniczenia, pokochać swoje talenty, pokochać sytuacje, które ogałacały z pychy i zarozumialstwa.

Można pokochać bycie wzgardzonym?

Tylko wtedy, gdy posiądziesz głęboką świadomość bycia królewskim dzieckiem. Tylko kiedy sam w sobie dostrzeżesz Boga, który zamieszkał właśnie w Tobie. Boga, który chce żyć!

Wtedy podążysz za ubogim cieślą z Nazaretu i zgodzisz się na ostatnie miejsce. 

Komentarze

  1. Oj, podniosła Siostra poprzeczkę, podniosła...:)

    Myślę sobie, że poganin to ktoś, kto jest zakładnikiem śmierci, grzechu i szatana. Chrystus natomiast przyszedł wyzwolić nas pogan od tego jarzma niewoli. Dlatego, wydaje mi się, iż wierząc w sens Jego śmierci i zmartwychwstania zostajemy usprawiedliwieni i wyzwoleni. Dopóki to jednak nie nastąpi "daremne będzie nasze nauczanie i próżna wasza wiara." (1 Kor 15,14)

    Teraz to widzę Siostro, uwierzyć naprawdę to wbić się do lotu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, możemy się wbić się, ale nie możemy zapominać o "uziemieniu", o poczuciu rzeczywistości, które rodzi się ze świadomości niesionego łoża boleści, o świadomości istniejącego z krzyża.

      Usuń
    2. To w końcu co, ktoś mógłby zapytać, umieramy czy zmartwychwstajemy? Myślę, że w Chrystusie pozostajemy w wiecznym ruchu życia, który integruje przeciwieństwa.

      Usuń
    3. Osoba Chrystusa czyni ten ruch jednoczesnym.

      Usuń
  2. Dziękuję ❤

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…