Charyzmatyczna kolorowość






Czas mój jest ostatnio intensywnie wypełniony. Przyznam, że w wielką tęsknotą wyczekuję zbliżających się wakacji.

W Archidiecezji Szczecińsko-kamieńskiej, gdzie pracuję, co roku w długi majowy weekend organizowane są Archidiecezjalne dni młodych. Impreza trwa trzy dni i dwie noce, spędzone często na szkolnym korytarzu, lub sali gimnastycznej. O spaniu nie ma mowy…No chyba, że masz zaprzyjaźnione Siostry które wynajdą dla Ciebie kawałek miejsca by w nieco spokojniejszych okolicznościach skłonić swą głowę.

Tak to dzięki uprzejmości tzw: „niebieskich sióstr”-Uczennic Krzyża  mogłam spędzić te noce pod przyjaznym dachem mieszkającej w Goleniowie Pani.

Kościół to bogactwo charyzmatów. Nie dobrze jest zawężać swą uwagę na jednym, lecz warto otworzyć oczy nieco szerzej. W ten sposób charyzmaty poszczególnych wspólnot mogą wzajemnie od siebie czerpać, nie zatraciwszy przy tym własnej odrębności.

Powiem nawet, że w moim odczuciu takie spotkanie z innością pozwala dopiero sprecyzować siebie samego. Jak to bywa w przypadku małego dzidziusia, który poznaje swą odrębność wskutek kontaktu z innymi.

To jaka naprawdę jest moja duchowość wyklaruje się w kontakcie z duchowością kogoś drugiego. Jego indywidualny charyzmat, pomoże mi odkryć mój własny. Jednakże! Potrzeba jednego!  Dojrzałości osobowej, która nie naśladuje, lecz szuka głębi własnej tożsamości.

Wielu inspirujących ludzi chodzi po tym świecie, są oni naprawdę ciekawi i oryginalni, lecz dojrzały człowiek, nie imituje czyjegoś stylu bycia, czy to w kontekście świeckim, czy też duchowym. Dojrzały człowiek szuka głębi własnej tożsamości. Odkrywa tam po pierwsze Chrystusa. Odkryty Chrystus, żyjący u podstaw mojego bytu czyni mnie wolną.

Kiedy spojrzymy na obraz Jezusa Promieniującego, widzimy, że wychodzące z Pana Jezusa na tym obrazie promienie mają przeróżne barwy, odcienie, długość i intensywność „świecenia”. Dla mnie oznacza to właśnie bogactwo charyzmatów, które Duch Święty, mocą Chrystusa budzi w ludzkich duszach.

Gdyby był tylko jeden kolor, odcień, długość, obraz ten nie byłby tak wspaniały. Tak samo jest z Kościołem, z poszczególnym człowiekiem, który choć w głębi swej duszy posiada ten sam obraz i podobieństwo do Boga co inni, jednak to podobieństwo wyraża się na tyle miliardów sposobów, że jeszcze na tej ziemi nie było dwóch ludzi, przeżywających swą więź z Bogiem w identyczny sposób.
Tak! Bóg z każdym z nas ma wyjątkową relację, taką której nie miał przed Tobą jeszcze z nikim…To dla Niego zawsze nowa przygoda miłości. Dlatego każdego z nas traktuje tak wyjątkowo, patrząc na pojedynczą duszę a nie na masę.


Zatem, nie bój się szukać najgłębszej warstwy własnego powołania i charyzmatu. Jest w Tobie coś jak szlachetny kamień – odkryj to! Nosisz w sobie sposób kochania Boga jakiego nikt inny przed Tobą nie miał. Tylko Ty możesz Go tak kochać. Nie naśladuj! Kochaj tym, czego Bóg pragnie, bo dał to tylko Tobie.

Komentarze

  1. Jak w tym bogactwie i różnorodności znaleźć swoje miejsce? Jak być sobą? Jest we mnie zazdrość i chęć bycia jak.... Czasem myślę, że nie nadaję się do czegoś, bo nie jestem taka jak ktoś inny. Choć pragnienia mam podobne, ale czy prawdziwe i dobre?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bóg pragnie, byśmy byli tacy, jakimi chce nas widzieć...A to znaczy jacy?No właśnie...Trzeba spróbować spojrzeć na siebie oczyma Boga. On patrzy na nas z miłością.On szuka w nas obrazu swojego Syna. W Nim jesteśmy jedyni i niepowtarzalni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele ciekawych zdań zawarła Siostra w swym tekście, oto jedno z nich:

    "Nosisz w sobie sposób kochania Boga jakiego nikt inny przed Tobą nie miał."

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Wycieram nosy cudzym dzieciom

Poszukiwanie własnej wartości.