Przejdź do głównej zawartości

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości"(Oz 11, 4).

Od dłuższego czasu widzę w swoim powołaniu ten rys...By przez więzi i rodzące się przyjaźnie ukazywać bardziej Boga, niż siebie samą. Nie jest to wcale łatwe...Istnieje pokusa by zatrzymać się na sobie i w przyjaźni zająć się kultywowaniem dobrego samopoczucia. Jest to istotnie ważny czynnik przyjaźni, lecz nie do tego tylko wzywa mnie Pan.

Przyjaźni, które z wieloma z Was zapewne tworzę
w realu, są drogą do Boga. Głęboko pragnę, by moje życie ukazywało Boga, by żyjący we mnie Jezus, jak uczyła Matka Tajber, mógł czynić przeze mnie co zechce i pociągać innych do kochania Go.

Jezus żyje! W Was również! Wielokrotnie miałam okazję ujrzeć Go w Was, w ludziach z którymi się przyjaźnię. Widzę go też w nieprzyjaciołach ale w nich nieco trudniej jest mi go dostrzec.Dlatego tym bardziej dziękuję za przyjaźń, za to, że w niej i przez nią dostrzegam żyjącego w człowieku Boga.

Chcę być bardziej w realu...

Dziękuje za każde przeczytane słowo. Będę pisać jedynie wtedy, gdy naprawdę stwierdzę, że mam coś do powiedzenia.

Gorąco Was ściskam.




Komentarze

  1. Człowiek milcząc staje się figurą Boga i to też może być pokusą. Myślę, że ważniejsze jest zachowanie proporcji tak, by mowa wypływała ze źródła ciszy. Pewien świątobliwy mnich radził by odzywać się tylko wtedy, gdy nasza mowa przewyższa milczenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za tekst.
    Fajnie jest cieszyć się Twoją przyjaźnią :-)
    I pomyśleć, że znamy się od tylu lat. Jak ten czas leci.
    Swoją drogą, czy Pan Jezus nie sugerował Ci przypadkiem, żeby do mnie zadzwonić? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Siostro nie raz doświadczyłam Twojej pomocy i tego, że miałaś dla mnie czas.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuje się w tych słowach bijące serce. Milczenie jest słuchaniem. "Przeżywam milczenie", tak w pierwszej odsłonie odczytałem tytuł tego wyznania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio na Tt znalazłem ujmujące wyznanie jednej z sióstr zakonnych, które mam przyjemność obserwować:

    "Panie Boże, Dobry Ojcze, Ty czytasz... moje milczenie"

    "Czytać milczenie", interpretować pustkę, wierzyć...

    OdpowiedzUsuń
  6. Papież zaleca i twittuje.
    Doktor Wiara

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…