Przejdź do głównej zawartości

Stwórz własną markę!

Czy zastanawialiście się kiedyś nad fenomenem, jakim jest potrzeba ukrycia własnego "ja", za logiem, tytułem, marką, statusem społecznym?

Czy autentycznie czujemy się lepiej gdy mamy lepszej marki ciuchy? Gdy zwą nas jakimś tytułem? Gdy "coś" może potwierdzić naszą wartość?

Zastanawiając się nad tym zagadnieniem, w grupie moich młodych przyjaciół zauważyliśmy u siebie tendencję do szukania wartości w tym co zewnętrzne (ciuchy, styl), bądź nabyte(wykształcenie).

A jednak, w historii świata, znaleźli się ludzie, którzy wypromowali siebie w najpełniejszym tego słowa znaczeniu, bez pomocy drogich ciuchów, stanowisk społecznych, znajomości.

Po ludzku wydaje się to być niemożliwe. Najlepszym przykładem takiego człowieka, jest Jezus z Nazaretu-cieśla, który wypromował własną markę.Podobnie Matka Teresa,Franciszek z Asyżu, br.Albert Chmielowski...

Co jest tajemnicą ich "sukcesu",który zazwyczaj miał miejsce dopiero po ich śmierci?Myślę, że głębokie życie w prawdzie o sobie samym i tym, czego w życiu chcieli dokonać. Można powiedzieć, życie "misją", drążącym ich serce głębokim przekonaniem o tym, że to co robią ma sens, jest potrzebne.


Wymaga to wolności od siebie samego i od opinii.Ostatecznie, tylko nic nie robiący nie są krytykowani. A twórczość kreatywnych często razi w oczy tych co wolą mieć święty spokój.Mądrość ludzi "misji" polega na tym, że nie wdają się w walkę z tymi pierwszymi. Nie robią tego, ponieważ nie traktują ich jako zagrożenie. Patrzą miłosiernie, nie czują się zagrożeni, "wiedzą komu zawierzyli"(2 Tm 1,12).

Wracamy do poczucia wartości opartej nie na sobie, lecz na doświadczeniu bycia niezmiernie upragnionym na tym świecie. Każdy z nas został powołany na tą ziemię, nie bez przyczyny...Każdy ma do spełnienia, jakiś wielki plan, który trzeba odkryć. Bóg nie stworzył nas z kaprysu!!! Jesteśmy przeznaczeni do odkrycia wielkości, po pierwsze tej, że jesteśmy podobni do Ojca, który jest w niebie! (Por. M. Paula Zofia Tajber).

Zatem, bądź sobą!!!Wypromuj własną markę! Nie ukrywaj się za logiem! Twoje ciuchy nie wypromują Cię bez Twojego wkładu. Wypromuje Cię Ojciec, ale musisz  poszukać w sobie Jego "DNA" i powiedzieć sobie- TO MOJA NAJLEPSZA MARKA.









Komentarze

  1. Chrystusowe DNA znamy, wystarczy poświęcić to co niższe, na rzecz tego co wyższe. Trudności zaczynają się, gdy postanowimy owo DNA urzeczywistnić. Wszystko w nas wyje i sprzeciwia się, to instynkt życia przeciwstawia się instynktowi śmierci. Wygląda jednak na to, że nie mamy wyjścia, ostatecznie jesteśmy postawieni przed alternatywą Albo - Albo, zmuszeni do wyboru.

    „Nie wolno cofać koła historii i nie wolno cofać człowieka z drogi ku duchowości, na którą wkroczył już w pierwotnych inicjacjach." (Karol G. Jung)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.youtube.com/watch?v=rL-0-lxv40M

      Usuń
  2. Fot.
    "Słuchaj dzieweczko!"
    - Ona nie słucha
    (...)
    Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    Niż mędrca szkiełko i oko"

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Odkąd usunęłam Fb miało mnie być tu więcej...Nawet obiecywałam. Prawda jest taka, że dzięki odcięciu facebookowej pępowiny doświadczam cudownej wolności od internetu. Korzystam z niego o wiele rzadziej i nie marnuję tyle czasu, poza tym wydaje się, że jestem zdrowsza psychicznie. 

Czuję się o wiele spokojniejsza i mniej zabiegana, łatwiej mi wrócić do harmonii z samą sobą. To są fakty przetestowane na własnej skórze. Odkąd "rzuciłam" facebooka bardziej angażuję się w PRAWDZIWE życie, w ludzi i ich sprawy. Bardziej jestem ze wspólnotą i więcej czasu poświęcam ludziom. Potrafię dać komuś więcej swojego czasu.

Moi drodzy. Wiem, że brzmi to trochę jak przechwałki. Szczerze powiem, że trochę gryzło mnie sumienie, że nie piszę nic na blogu. Z drugiej strony...Naprawdę nie chcę, by chodziło tylko o liczbę wejść na bloga i popularność. 

Wiem, że są tu moi przyjaciele. Ludzie, którzy czytają bloga bo gdzieś tam, na jakimś etapie życia zetknęli się ze mną i polubili. Biblia mówi "po…

Odkąd oddycham Słowem lepiej Cię słyszę.

Zastanawiam się nad moim sposobem wyrażania się. Czy kiedykolwiek o tym myślałeś? Nasza mowa nas rzeczywiście „zdradza”-że nieco żartobliwie nawiążę do sytuacji Piotra na dziedzińcu Piłata.
Wystarczy się wsłuchać w to co mówi drugi człowiek, a jeśli mam przenikliwy umysł potrafię wywnioskować wiele na temat jego pragnień, zranień i trudności.
Mowa nas zdradza…
Kiedy dłużej słuchamy odkrywamy tajemnicę mówiącego. Pozwalając się wypowiedzieć odkrywamy człowieka.
Jakże ważnym jest umiejętność słuchania!
W istocie, mimo coraz liczniejszych kursów komunikacji interpersonalnej słuchamy siebie nawzajem za mało i źle. Osobiście to odkrywam! Źle słucham, często zagaduję sobą i nie daję w rozmowie przestrzeni milczeniu. To milczenie jest przecież tak ważne!!!
Boimy się jednak pozostać z kimś bez słowa, to nas krępuje, natrętnie cisną się wówczas do głowy przeróżne pytania lub opowieści. To błąd!
Modlitwa kontemplacyjna uczy słuchania dużo bardziej niż jakikolwiek trening komunikacji. Dzieje się tak, …

Mniej masz-więcej umiesz.

Kochani Umiar nas uzdalnia, nadmiar nas zubaża. Serio! Prosty przykład zaczerpnięty jest z mojego dnia-dnia dzisiejszego-dodać warto.
Nie jestem muzykiem ale gram na gitarze, ładne 20 lat. Otrzymaną  jako nastolatka gitarę darzę szczególnym sentymentem. Jest już masakrycznie poobijana, podrapana, do żywego drzewa obdarta z lakieru niedelikatnym gestem kostki. Dwa razy zmieniane siodełko ( próg nr 0), lakierowana dwa razy na własną rękę ( czy raczej własną ręką).
Dziś przegrała w starciu z moim uczniem z klasy III (SP).Straciła klucz-złamał się(kawał żelaza-dodać trzeba).
Kochani, myślałam, że to już koniec…Że nie pogram, aż do kolejnej próby uratowania kultowego instrumentu, oczywiście w oparciu o własne zdolności lutnicze ;)
Kiedy pierwszy raz zmieniałam próg-nie miałam pojęcia, że to mi się uda. Dziś podobnie stało się z kluczem. Otóż…”Nie pogram do momentu zakupu nowych maszynek z kluczami”-pomyślałam ze smutkiem.
No ale coś mnie podkusiło i stwierdziłam, że wcale nie trzeba stroić gitar…