Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2018

poemat nie do końca.

Obraz
Powietrze pachniało wiosną i czuć było, że życie z wolna drąży korytarze wewnętrznych żył matki ziemi. Pierwszy w tym roku ciepły poranek…
Kąpię się, w wiośnie, w słońcu, w roztkliwionej krze na zatoce w śpiewie niebiesko-różowego ptaka, i w nieustannie wzbierającej we mnie wdzięczności. Wyrywającej się z piersi pieśni.
Że w ogóle widzieć mogę ten bezwstydnie ogołocony przede mną rajna ziemi.
Kiedy dotykam wysuszoną po zimie skórą dłoni, kawałka miejskiego muru i myślę o tylu wojnach O ich wojach co pod nim stali. Wyobraźnia przedstawia mi ich trud, że się jęli wspinać na te wały obronne. Dziś w dobie atomu wydają mi się tak bardzo śmieszni w swym poważnym gniewie wypisanym na twarzach.
Lecz po każdej zimie, również tej co tu kiedyś przyszli Rozkwitał ponownie ten cudowny raj i będzie tak aż do dnia gdy ostatni raz wzejdzie nad tą krainą różowo – niebieskie słońce.