poemat nie do końca.


Powietrze pachniało wiosną i czuć było, że życie z wolna drąży korytarze wewnętrznych żył matki ziemi. Pierwszy w tym roku ciepły poranek…

Kąpię się, w wiośnie, w słońcu, w roztkliwionej krze na zatoce
w śpiewie niebiesko-różowego ptaka,
i w nieustannie wzbierającej we mnie wdzięczności.
Wyrywającej się z piersi pieśni.

Że w ogóle widzieć mogę ten bezwstydnie ogołocony przede mną raj  na ziemi.

Kiedy dotykam wysuszoną po zimie skórą dłoni, kawałka miejskiego muru i myślę o tylu wojnach
O ich wojach co pod nim stali.
Wyobraźnia przedstawia mi ich trud, że się jęli wspinać na te wały obronne.
Dziś w dobie atomu wydają mi się tak bardzo śmieszni w swym poważnym gniewie wypisanym na twarzach.

Lecz po każdej zimie, również tej co tu kiedyś przyszli
Rozkwitał ponownie ten cudowny raj i będzie tak aż do dnia gdy ostatni raz wzejdzie nad tą krainą różowo – niebieskie słońce.

Komentarze

  1. Zasadniczo, "poemat nie do końca" mi się podoba, tak jak wszystko co Siostra napisze, jednak zawsze staram się wyszukiwać tzw. wisienek na torcie albo rodzynek w cieście, jak kto woli. Tym razem, poczułem z Siostrą niesłychana wspólnotę niewiedzy ornitologicznej, ten "niebiesko-różowy ptak" mnie powalił, śmiałem się, serio :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ dziś 'wisienkę' znalazłem, w kontekście tego 'dnia, gdy po raz ostatni wzejdzie'... https://www.youtube.com/watch?time_continue=6&v=jyVAjGZtwXg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...aż prąd przechodzi :)))

      Usuń

Prześlij komentarz

skomentowali

Popularne posty z tego bloga

Przerywam milczenie!!!

Wycieram nosy cudzym dzieciom

Poszukiwanie własnej wartości.