Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2015

Dopasowanie w relacjach.

Obraz
Coraz bardziej rozumiem, że aby pokochać, trzeba poznać. Jest to stwierdzenie nie modne. Dziś raczej ludzie bazują na emocjach. Kochają kogoś lub coś bo tak czują. A te uczucia to bardzo często takie dołki, na gruncie naszych dusz. Dołki które powstały z braku ziemi. Gdy w Biblii czytamy o stworzeniu świata, to dowiadujemy się o ziemi-materii z której Bóg stworzył człowieka. To zadziwiające. Przecież autor natchniony redagując fragment o stworzeniu nie miał pojęcia o budowie materii i o atomach, które ciągle są w ruchu. Biblia jednak przedstawia ten ruch atomów pokazując że człowiek z ziemi jest wzięty i do ziemi wróci…Faktycznie! Czy Ty albo ja wzięliśmy się z niczego? NIE! Wzięliśmy fizyczny początek z komórek naszych rodziców. Oni stali się początkiem nas. A jednak nie do końca...oni sami. Poprzedza nas całe pasmo przodków aż do prarodziców. Wszyscy więc niejako jesteśmy z tej samej „ziemi” o której czytamy w opisie stworzenia świata. Materia ta cudownie mnoży się p

Dobry dystans leczy

Obraz
Historia magistra vitae est ...Znamy to powiedzenie. Rzeczywiście, nic w naszym życiu nie jest pozbawione tego kształcącego aspektu. My tylko bywamy może zbyt opornymi uczniami.  Miniony tydzień był dla mnie okazją do popatrzenia na życie z dystansu...Bardzo jest to potrzebne. Nie przypadkowe jest pewnie i to, że ważne wydarzenia w Biblii rozgrywają się właśnie na górze. Od Abrahama po Kalwarię. W Księdze Izajasza zaś jest wzmianka o górze na której Pan przygotuje dla wszystkich ludów ucztę z najwyborniejszych dań ( Por. 26, 5-10a). Więc i koniec czasów rozegra się w archetypie góry... Z góry widzi się rzeczywistość mniej dramatycznie, widzi się więcej. Jezus sam często praktykował odejście na górę...To jest trop. Z tej góry wyciszenia i zamyślenia, na której masz czas dla Boga i nie musisz się spieszyć możesz ujrzeć swoje życie w nowym świetle... Ja z mojej góry zobaczyłam wyraźnie, że tereny, które były w moim  życiu szczególnie trudne. Te "ciemne doliny"

Bodźce w życiu siostry zakonnej....

Obraz
Kultura duchowa…Sprawa niezwykłej wagi jeśli o życie zakonne idzie. Czym jest? Jak ją rozwijać i po co? Kultura duchowa, to dbałość o wyposażenie wewnętrzne człowieka. Tak, jak dbamy o kulturę bycia poprzez ciągłą pracę nad odnoszeniem się do świata. Chodzimy do teatru, opery lub czytamy literaturę piękną. Czynimy to bo, jak czujemy czyni nas to ludźmi bardziej obytymi z kulturą. Tak samo, by posiadać kulturę ducha trzeba się porwać na pewne duchowe „luksusy”. Mieć miejsca skąd czerpiemy…Na sucho nie bardzo się da. Kultura duchowa to kultura modlitwy. Wewnętrzne wyciszanie, pokój duszy i mądrość serca. Nie da się jej praktykować bez dbałości o częste spotkania z Jezusem w modlitwie. Potrzeba ponadto przestrzeni kontemplacji. By stworzyć takową niezbędna jest zaś pustka. Pozytywna pustka która zostawia miejsce dla LOGOSU. Logos to stwarzające Słowo, Słowo które czyni rzeczywistość na swój obraz i podobieństwo. Słowo to sens, jak tłumaczył Filon. Słowo w końcu stało s

Jezus też miał powołanie...

Obraz
W fakcie chrztu Jezusa w rzece Jordan jest coś, co mnie od dawna bardzo mocno nurtowało. Jak On, bezgrzeszny Bóg może przyjmować chrzest? Szukałam, pytałam błądziłam aż tu nagle, z pomocą przybył św. Cyryl Aleksandryjski słynny z ze sporu z Nestoriuszem (gościem który nie wierzył do końca w Bóstwo Chrystusa).Zaineresowanych odsyłam do: http://www.niedziela.pl/artykul/6726/nd/Sw-Cyryl-Aleksandryjski---wielki-obronca Tenże Cyryl powiedział: Jezus natychmiast wyszedł z wody bo był bez grzechu. Zwykli ludzie byli w niej przetrzymywani, by wyznali swoje grzechy. I tu mnie oświeciło…Rzecz zrozumiała i tak oczywista! Jezus przyszedł nad Jordan…Zobaczył ludzi, którzy kierując się dość pierwotnym rozumieniem oczyszczenia z grzechów(gdyż nie znali jeszcze właściwego chrztu, który narodził się wraz z Misterium Paschalnym) wchodzili do Jordanu. Rozumowali bardzo mitologicznie. Widzieli wodę więc ona myje, Jan nawoływał do nawrócenia wiec skoro tak to trzeba się obmyć. Dla ży

Władza.

Obraz
Rozmyślając dziś nad tekstem z Ewangelii św. Mateusza o trzech mędrcach ze wschodu, zwanych też królami przyszła mi do głowy taka oto refleksja: Po pierwsze: Ewangelista ukazuje tu między innymi problem władzy. Po drugie: Mamy tu nie tyle trzech króli, co trzy rodzaje władców. Po trzecie: Nie chodzi o astrologię… Rozwinę… Ewangelia pokazuje nam Króla Heroda(który zdaje się być tu najpotężniejszy), „ trzech króli” i małego księcia pokoju( który jawi się jako ogniwo najsłabsze)… Trzy rodzaje władzy: Pierwsza Herodowa, jest to władza oparta na tym co ludzkie. Druga to władza mędrców oparta na wiedzy i intelekcie. Trzecia to władza służebna, którą reprezentuje mały Jezus. Herod i jego ludzka władza owocuje kombinacjami i wchodzeniem w układy dla zysku. Kombinuje on jakby tu pozbyć się rywala małego Jezusa. Sam jednak nie czyni nic, tworzy za to wokół siebie taki świat, który ma unicestwić przeciwników. Pozostaje w pałacu i wykorzystuje mędrców i znawców pisma